O autorze
Krystian Legierski (ur. 22 kwietnia 1978 r.) pochodzi z Koniakowa w Beskidzie Śląskim. Prawnik, polski polityk lewicowy, działacz na rzecz osób LGBT, dziennikarz. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Absolwent Centrum Prawa Amerykańskiego na WPiA UW w University of Florida Levin College of Law. Absolwent Szkoły Praw Człowieka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Członek Rady Programowej Polskiego Radia z nadania KRRiT w kadencji 2014r. – 2018r. Radny Rady m. st. Warszawy w kadencji 2010r. – 2014r. Aplikant Adwokacki w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Współzałożyciel Fundacji Panoptykon.

krystianlegierski.pl
Facebook

Drogie, ciasne, ale własne?

Jednym z filarów współczesnej lewicowości jest odpowiednia polityka mieszkaniowa. Na pytanie dlaczego to państwo powinno troszczyć się o zapewnienie swoim obywatelom stosunkowo tanich mieszkań na wynajem, np. komunalnych czy z TBS odpowiada Krystian Legierski.

Statystyki nawet najbogatszych krajów pokazują, że zawsze pewna część społeczeństwa jest za biedna na to, żeby uzyskać zdolność kredytową i mieszkanie kupić. Jest to kilkanaście, kilkadziesiąt procent, a w Polsce ta grupa stanowi co najmniej 1/3 ludności. Państwo bierze na siebie odpowiedzialność nie tylko za budowę szkół, przedszkoli, żłobków, uniwersytetów, dróg, autostrad, dworców kolejowych i lotniczych. Rolą państwa jest także prowadzenie mądrej polityki mieszkaniowej, tj. budowania mieszkań na wynajem dla osób o niskich dochodach, ale tu państwo polskie umywa ręce!



Bogate kraje dawno zrozumiały, że stałe lokum, którego utrzymanie nie rujnuje domowego budżetu, jest podstawą dobrego funkcjonowania rodziny i całego społeczeństwa. Jako przykład warto wskazać Szwajcarię, gdzie około 70% obywateli wynajmuje mieszkania, a tylko 30% najbogatszych Szwajcarów posiada mieszkania lub domy na własność.

Polityka udostępniania ludziom tanich mieszkań na wynajem opłaca się również ze względów ekonomicznych, ponieważ zwiększa mobilność społeczeństwa, co jest niezwykle ważne dla gospodarki. Gdyby tak w polskich miastach można było wynająć tanie mieszkanie, to dla lepszej pracy każdy mógłby przeprowadzi się z dnia na dzień.

Jednak obecnie łatwiej przenieść się z Polski do Londynu, gdzie można znaleźć pracę i mieszkanie, którego najem nie pochłania 80% wynagrodzenia! A bez zapewnienia odpowiednich warunków mieszkaniowych mobilność Polek i Polaków będzie sprowadzała się głównie do emigracji za granicę. Europejskim standardem dobrej polityki mieszkaniowej jest górny limit wydatków na utrzymanie mieszkania na poziomie 30% dochodów.

W Warszawie osoba zarabiająca np. 2000 zł nie powinna płacić za wynajem kawalerki więcej niż 700 zł miesięcznie, wliczając w to podstawowe opłaty. Tymczasem czynsz za kawalerkę to minimum 1500 zł, a za mieszkanie dwupokojowe 2000 zł, czyli nie 1/3, a co najmniej 2/3 lub więcej miesięcznego dochodu. Wprowadzenie europejskiego standardu jest możliwe i u nas, ale tylko wtedy, gdy państwo weźmie na siebie odpowiedzialność za politykę mieszkaniową. A ta jest w całości w rękach deweloperów, z oczywistych powodów zainteresowanych własnym zyskiem, a nie rozwiązywaniem problemów społecznych.

Mądra polityka mieszkaniowa to nie jest nieuzasadnione rozdawnictwo, jak uważają neoliberałowie i zwolennicy niczym nieskrępowanego wolnego rynku, lecz bodziec ożywiający gospodarkę, warunek dobrego rozwoju Polek i Polaków i ich tradycyjnych i tych zupełnie nietradycyjnych rodzin. Polskie społeczeństwo ma prawo do dobrej polityki mieszkaniowej, która zapewni budowę tanich mieszkań na wynajem, dlatego też ten postulat jest jednym z najważniejszych w programie wyborczym Zjednoczonej Lewicy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...